Kontrowersyjna hodowla

Artykuł opublikowany w dwutygodniku "Środowisko" nr 5/2012

KONTROWERSJE WOKÓŁ NOREK

Jacek Zyśk

Inspekcja Ochrony Środowiska nie miała w swoich planach na lata 2007–2013 kontroli ferm zwierząt futerkowych. Podjęto jednak taką kontrolę w latach 2009–2010 w wyniku społecznych sygnałów. Kontrolę przeprowadziła Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. Nie była to kontrola łatwa, ponieważ organy kontrolujące działają w tym obszarze w pewnej luce prawnej. Od wielu lat w przygotowaniu jest ustawa odorowa, a dopóki jej nie ma pole do interpretacji jest bardzo szerokie.

Fermy pod kontrolą

– Po raporcie NIK zleciłem kontrolę pilotową w wielu województwach. Skontrolowaliśmy fermy norek w 15 województwach, w styczniu tego roku – mówi Andrzej Jagusiewicz, główny inspektor ochrony środowiska.
O wynikach tej kontroli informuje Joanna Piekutowska, dyrektor Departamentu Inspekcji i Orzecznictwa w GIOŚ.
– Fermy norek nie są instalacjami, które mogą powodować znaczne zanieczyszczenie elementów przyrodniczych albo środowiska w całości. Nie są w wykazie instalacji, które wymagają pozwolenia zintegrowanego – mówi Joanna Piekutowska.
Do kontroli wytypowano 32 fermy norek hodowlanych, w tym 6 o obsadzie zwierząt powyżej 84 tys. sztuk. Zastosowano czterostopniową klasyfikację naruszeń od najmniejszych (kategoria 1), gdzie naruszenia nie mają bezpośredniego wpływu na środowisko (np. brak ewidencji, brak przekazywania wyników pomiarów, brak wykonywania wyników pomiarów), po poważniejsze (kategoria 2 i 3), gdzie naruszane są warunki pozwoleń, zezwoleń lub zgłoszeń określających warunki korzystania ze środowiska, brak jest uregulowań formalno-prawnych korzystania ze środowiska, nie przestrzegane są przepisy dotyczące zapobiegania, usuwania lub ograniczania skutków poważnych awarii przemysłowych. Aż po naruszenia najcięższe (kategoria 4), które polegają na zanieczyszczeniu środowiska spowodowanego zaniedbaniami w eksploatacji instalacji chroniących środowisko lub innymi działaniami użytkownika instalacji.
– We wszystkich fermach stwierdziliśmy naruszenia i nieprawidłowości, ale w większości należące do kategorii 1, a więc o niewielkim stopniu oddziaływania na stan środowiska. Fermy norek hodowlanych nie są zakładami dużego ani zwiększonego ryzyka, które musiałyby pozostawać pod naszym szczególnym nadzorem – mówi Joanna Piekutowska.
Spotkanie w GIOŚ miało na celu nie tylko poinformowanie o wynikach kontroli. Do udziału w nim zaproszono organizacje pozarządowe, ale też naukowców, którzy badają biologię norek zarówno tych żyjących na wolności, jak i tych hodowlanych.
– Chcemy rozładować napięcia społeczne, jakie powstały na tle hodowli zwierząt futerkowych – mówi Andrzej Jagusiewicz.

Protesty w gminach

– Trzeba brać pod uwagę emocje ludzi mieszkających w pobliżu ferm, próbować hamować zagrożenia, nie podgrzewać emocji, a przede wszystkim nie lekceważyć tych opinii – mówi Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja.
Fermy norek rosną w Polsce jak grzyby po deszczu, ponieważ w kraju panuje sprzyjający ku temu klimat. W Europie do problemu ferm zwierząt futerkowych podchodzi się różnie. W państwach takich jak Wielka Brytania, Szwajcaria czy Austria fermowa hodowla niektórych gatunków jest zakazana. W innych państwach zakładanie ferm zwierząt futerkowych jest możliwe, ale często ze względu na liczne ograniczenia i nakazy zwyczajnie się nie opłaca. Polska (w szczególności woj. lubuskie, wielkopolskie i zachodniopomorskie) stała się rajem dla inwestorów z zagranicy. 
W gminie Barlinek takich ferm jeszcze nie ma, a gmina w 80% to park krajobrazowy lub jego otulina. Mieszkańcy protestują przeciwko budowie przemysłowej fermy norek amerykańskich. Proszą o wsparcie działań zmierzających do zablokowania planowanych inwestycji. Twierdzą, że spowodują one oszpecenie całego regionu gminy Barlinek i zmniejszenie atrakcyjności turystycznej regionu, zagrożenie dla bioróżnorodności, a nawet przyczynią się do wyniszczenia populacji niektórych ptaków i ssaków. Spowodują też smród odchodów i padliny zużywanej jako pasza (ok. 2800 t/rok) w promieniu kilku kilometrów, zanieczyszczenie środowiska, bo odchody wywożone na pola, wymywane przez deszcz i wsiąkające w glebę doprowadzą do jej skażenia. Nastąpi też wzrost poziomu bezrobocia na skutek ograniczenia możliwości rozwoju turystycznego regionu. Czy obawy te są uzasadnione?

Certyfikowane hodowle

Tadeusz Jakubowski, dr weterynarii, do niedawna prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej podkreśla, że Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, mając na uwadze zastrzeżenia społeczne i instytucji kontrolujących wziął na siebie nie tylko sprawy monitorowania stanu zdrowotnego zwierząt hodowlanych, ale także prowadzenia hodowli w różnych aspektach. Wprowadzony został tzw. certyfikat ferm, czyli audyt wewnętrzny. Każdy z hodowców będzie musiał przejść certyfikację, która jest wprawdzie dobrowolna, ale domy aukcyjne wprowadzają kategorię skór pochodzących z ferm certyfikowanych, które będą miały zupełnie inne ceny. Certyfikuje się zarówno dobrostan zwierząt, jak i wpływ fermy na środowisko, zagospodarowanie produktów ubocznych i ogólny stan fermy, w tym część weterynaryjną. Łącznie pond 80 punktów.
– W Danii, w kraju, który stawia na ochronę środowiska hodowanych jest 20 mln szt. norek (w Polsce 4 mln). Nie wolno zapominać o ubocznych produktach pochodzenia zwierzęcego. Norki spożywają dwie trzecie takich produktów wytwarzanych w Polsce. Ile potrzeba by energii, żeby stworzyć z nich mączki kostne, użyć je jako użyźniacze gleby, pilnować, aby nie trafiły do pasz i za pośrednictwem konsumujących je zwierząt bezpośrednio do naszego organizmu. Te produkty są w sposób najlepszy z możliwych utylizowane na fermach zwierząt futerkowych – mówi Tadeusz Jakubowski.

Norka czy nie norka?

Norka amerykańska, jak sama nazwa wskazuje, pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie zamieszkuje teren całej Kanady i 48 z 50 stanów USA. Ekspansja tego gatunku rozpoczęła się w latach 50. dwudziestego wieku, kiedy to na terenie byłego Związku Radzieckiego zostały wypuszczone z hodowli pierwsze osobniki norki amerykańskiej. Zaczątkiem tego procesu była akcja likwidacji hodowli zwierząt futerkowych w rosyjskiej części Syberii, gdzie działacze ekologiczni wypuścili tysiące zwierząt. Gatunek ten doskonale odnalazł się w nowym dla siebie środowisku, rozszerzając szybko swój zasięg i zajmując niszę rdzennego gatunku, jakim jest norka europejska. Do dzisiaj zasięg ten obejmuje część Rosji, Islandię, kraje skandynawskie, Wielką Brytanię, Hiszpanię, Francję, Niemcy i Polskę.
Norka amerykańska żyjąca na wolności trzyma się zwykle w pobliżu zarośniętych szuwarami, cienistych brzegów rzek, strumieni albo stawów, gdzie żeruje. Główny pokarm norki stanowią ryby, małże, ślimaki, raki, żaby i inne nieduże zwierzęta wodne. Jadłospisu dopełniają myszy, szczury, króliki, wiewiórki, węże, owady i małe ptaszki. Norka jest bardzo drapieżna. Gdy dostanie się do kurnika, zabija szybko i bardzo sprawnie znacznie więcej ptaków niż potrzebuje na pożywienie. Jest też bardzo śmiała. Rzuca się niejednokrotnie bez obawy na zwierzęta o wiele przewyższające ją siłą i wielkością. Znane są przypadki atakowania przez norkę, z powodzeniem, łabędzia. Norka jest zwierzęciem bardzo wrażliwym na wszelkie bodźce zewnętrzne, jest bystra i bardzo ciekawa.
Norka hodowana w Polsce jest już od ponad 100 pokoleń zwierzęciem udomowionym i nie ma szans przeżycia w środowisku naturalnym – tak twierdzą naukowcy.
Dr hab. Małgorzata Sulik z Wydziału Biotechnologii i Hodowli Zwierząt, Zachodniopomorskiego Instytutu Technologicznego w Szczecinie od ponad 20 lat zajmuje się zwierzętami futerkowymi.
– Uczestniczymy w projekcie finansowanym przez Narodowe Centrum Badań i Nauki i realizujemy temat w zakresie zmian domestykacyjnych, jakie powstały u norek. Jesteśmy po pierwszym roku badań. Chcemy dokładnie sprawdzić, czy norka hodowlana będzie zagrażała środowisku, jeżeli się do niego przedostanie. Opisujemy różnice w budowie norek dziko żyjących i tych hodowlanych. Różnice są już w masie ciała – norka hodowlana jest prawie dwukrotnie cięższa, ale zmiany dotyczą nie tylko masy ciała. Są też zmiany morfologiczne w obrębie aparatu żucia. Norka dziko żyjąca musi złapać drobne gryzonie czy ptaki i następnie je żuć. Norka hodowlana dostaje pokarm przetworzony, papkę, mięso mielone. Nastąpiło uwstecznienie aparatu żucia – morfologiczne zmiany w czaszce, mięśniach itp. Można przypuszczać, że norka hodowlana na wolności, nawet jeśli upoluje cokolwiek nie będzie tego w stanie spożyć. Mamy też wstępne wyniki badań przewodu pokarmowego, okazuje się, że u norek hodowlanych uległ on skróceniu, nie potrzeba jej bowiem tak dużo czasu na rozłożenie pokarmu na czynniki przyswajalne. Możemy z powodzeniem wysuwać hipotezę, że norka hodowlana nie jest przystosowana do adaptacji w warunkach środowiska naturalnego – mówi Małgorzata Sulik.
Norka fermowa w zasadzie nie powinna być nazywana norką amerykańską, to zdaniem Małgorzaty Sulik zwierzę o zupełnie innej morfologii niż norka dziko żyjąca.
Oddzielną sprawą jest możliwość ucieczki norki z fermy. W nowoczesnych fermach, a więc tych budowanych w ciągu ostatnich 10 lat jest to praktycznie niemożliwe. Szczelne ogrodzenia wkopane głęboko w ziemię z odkosem w stronę fermy, pastuchy elektryczne, monitoring mikrofalowy, bramy śluzowe, system 24-godzinnego nadzoru, brak możliwości otworzenia klatki od wewnątrz.
Jednak zwierzęta uciekały i uciekają z ferm nawet tych najnowocześniejszych, skąd i przysłowiowa mysz nie powinna się wymknąć. Norki, które zbiegną z hodowli nie zagrażają jednak naszym rodzimym gatunkom. Nieporozumienia często wynikają z tego, że norka mylona jest z kunami, tchórzami czy wydrami. Nawet informacje Dyrekcji Ochrony Środowiska, urzędu wydawałoby się kompetentnego, mówiły o lęgach orłów, dla których zagrożeniem są norki amerykańskie. Żadna norka nie wejdzie tak wysoko na drzewo, ale może to z powodzeniem zrobić kuna.

Norka w regresie

Norka amerykańska traktowana jest jako szkodnik i odstrzał jej jest prowadzony bez jakiegokolwiek okresu ochronnego. Jednak czy uda się przywrócić równowagę i rodzime gatunki, kiedyś przez nią wyparte, szczególnie norkę europejską. Być może przyroda sama ureguluje te sprawy.
– Od 3 lat obserwuję znaczny regres norki w Drawieńskim Parku Narodowym, gdzie prowadzę badania. Trudno ją złapać, a leśnicy mówią, że wróciło ptactwo wodne, które przedtem padało łupem norek, powróciła też wydra, która z powodzeniem zwalcza norkę. Norka jest w wyraźnym regresie. Być może wpłynęły na to ostatnie mroźne zimy, a może choroba aleucka, bo niektóre norki w ogóle nie wydały potomstwa na świat – mówi Małgorzata Sulik.
Nośnikami tej choroby są niemal wszystkie norki żyjące na wolności. Jej zasięg, skutki, oddziaływanie, a także możliwości jej przeciwdziałania bada prof. dr hab. Krzysztof Kostro, specjalista chorób zwierząt futerkowych, prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.
– Choroba aleucka spowodowana jest przez parwowirus, a nazywa jej wywodzi się od aleuckich norek, które są szczególnie na nią wrażliwe. Zakażenie może zwiększyć podatność zwierząt na inne choroby. Choroba aleucka występuje wyłącznie u norek w warunkach naturalnych i u fretek (w warunkach hodowlanych). Prawie wszystkie norki są nosicielami wirusa, ale same są na tę chorobę w większości przypadków odporne, mogą zarazić nią norki hodowlane, gdyby do takiego kontaktu doszło. Choroba atakuje system odpornościowy, jest także odpowiedzialna za rozród. Od razu uspokajam, że nie jest groźna dla ludzi ani dla innych zwierząt, w tym wydry – mówi Krzysztof Kostro.

Dobrostan najważniejszy

Dobrostan norki amerykańskiej utrzymywanej w warunkach fermowych jest pochodną systemu utrzymania, wielkości klatki oraz obsady. Wzbogacenie środowiska hodowlanego o dodatkowe elementy wyposażenia takie jak półki, zabawki itp. ogranicza występowanie zachowań agresywnych i konfliktowych. To prawda, że norka na wolności żyje w pobliżu zbiorników wodnych, jednak badania dowodzą, że możliwość pływania nie wpływa na dobrostan. 
– Człowiek musi dążyć do tego, żeby zwierzęta przez niego hodowane przebywały w humanitarnych warunkach i w humanitarnych warunkach odchodziły z tego świata. Myślę, że hodowcy norek spełniają te wymogi, chociaż nie zawsze z powodu empatii do hodowanych zwierząt. W interesie hodowcy jest dbałość o spełnienie wymogów dobrostanu, na każdym etapie hodowli, ponieważ tylko od zwierząt zadbanych, dobrze karmionych, pielęgnowanych można otrzymać najlepszej jakości produkt w postaci skóry – mówi Małgorzata Sulik.
Hodowcy dbają więc o to, aby zwierzęta nie były zagęszczane w klatkach, aby nie było wśród nich kanibalizmu (ten zdarza się w zasadzie tylko u lisów). Podawanie karmy do woli powoduje, że nie ma stresu związanego z konkurencją o pożywienie. Zwierzętom podaje się też mineralne i ziołowe preparaty uspokajające, zmniejszające stres i agresję szczególnie w tak newralgicznych momentach jak np. odsadzanie od matki.
– Myślę, że problem jest nagłaśniany również i dlatego, że hodowcy zwierzęta poranione, pogryzione, uszkodzone, chore separują w wydzielonych pawilonach kwarantanny, ze specjalnym nadzorem. Jeżeli ktoś niepowołany, nieznający istoty sprawy, fotografuje właśnie takie zwierzęta i na tej podstawie opisuje całą hodowlę, to tworzy się jej nieprawdziwy obraz – mówi Małgorzata Sulik.

* * *

Z informacji przekazanych przez naukowców dziennikarzom podczas spotkania w Inspekcji Ochrony Środowiska wynika, że hodowcy są w stanie zapewnić zwierzętom odpowiednie warunki bytu. Takie, które zaspokajają potrzeby behawioralne i pokarmowe. Oczywiście nie świadczy to o tym, że na wszystkich fermach przestrzega się tych zasad. Zdarzają się i takie, które ze względów finansowych lub z czystej niewiedzy skazują zwierzęta na cierpienie. Są to jednak przypadki marginalne i nie można ich traktować jako obrazu sytuacji norek na fermach. Należy się spierać nie o to, czy fermy mięsożernych zwierząt futerkowych powinny istnieć, ale o to jakie warunki powinny na nich panować.

Jacek Zyśk


 
Wróć do poprzedniej strony

startup lekki

Green Alley Award 2018

Europejska Platforma Recyklingu (ERP) wspiera konkurs dotyczący gospodarki

o obiegu zamkniętym

Konkurs The Green Alley Award skierowany jest do startupów zainteresowanych tematyką gospodarki o obiegu zamkniętym! Pomysły można przesyłać do 1 lipca 2018 roku.

V edycja konkursu wystartowała 10 kwietnia 2018 roku. Green Alley Award jest pierwszym europejskim konkursem nagradzającym i promującym cyfrowe rozwiązania gospodarki obiegu zamkniętego, innowacje w recyklingu oraz wszystkie pomysły zmniejszające ilość powstających odpadów.

Zgłoszenia zawierające krótką prezentację działania muszą zostać nadesłane do 1 lipca 2018 roku.

W czasie październikowego finału w Berlinie sześć wyłonionych startupów weźmie udział w warsztatach prowadzonych przez ekspertów zajmujących się gospodarką obiegu zamkniętego. Finaliści będą mieli również możliwość przedstawienia swoich pomysłów szerokiej rzeszy firm z europejskiego sektora gospodarki obiegu zamkniętego i sektora startupów. W tym roku zwycięzca otrzyma nagrodę w wysokości 25 000 euro w gotówce, a wszyscy finaliści będą brali udział w rywalizacji o nową nagrodę, Seedmatch Crowd Award oraz otrzymają szansę na utworzenie kampanii crowdfundingowej.

– Jesteśmy zadowoleni, że Green Alley Award ma już piątą edycję – powiedział Jan Patrick Schulz, dyrektor generalny Grupy Landbell. Macierzysta firma ERP jest jednym z czołowych dostawców profesjonalnych usług i doradztwa w zakresie zgodności z przepisami prawa dotyczącymi ochrony środowiska oraz chemikaliów. – W ostatnich latach, mieliśmy do czynienia z wieloma ekscytującymi i innowacyjnymi pomysłami, które pokazują, jak stopniowo wprowadzamy gospodarkę obiegu zamkniętego w Europie.

Celem Green Alley Award jest poznanie się pionierów w dziedzinie gospodarki obiegu zamkniętego i umożliwienie im pracy nad swoim modelem biznesu, oraz do przedstawienie ich potencjalnym klientom.

– Chcemy dostarczyć startupom platformę do promowania pomysłów oraz do pomocy przy ich rozwijaniu – mówi Schulz. – Finaliści otrzymują możliwość rozwoju dzięki intensywnej wymianie pomysłów w trakcie warsztatów z naszymi ekspertami.

Jeżeli twoja firma szuka sposobu stworzenia zrównoważonego środowiska bez odpadów – weź udział w naszym konkursie. Więcej informacji: https://goo.gl/8DpwMk

 

anim-675x250pop 

1 

 

 logo 3 MALE

Klub Publicystów Ochrony Środowska EKOS zaprosił wszystkich dziennikarzy do udziału w konkursie "Dziennikarze dla klimatu". Główna nagroda wynosi 20.000,- zł.

Dokładne informacje można uzyskać na stronie konkursu:  www.dziennikarzedlaklimatu.pl.