Odnawialne źródła energii

Tekst opublikowany został w dwutygodniku "Środowisko" nr 3/2012

Zaniepokojenie inwestorów przekłada się na zaniepokojenie rynku finansowego

TO NIE JEST DOBRA USTAWA

Jacek Zyśk

Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) zakłada rewolucyjną zmianę dotychczasowego systemu wsparcia dla inwestycji w OZE, ale zdaniem inwestorów, będzie to zmiana zdecydowanie na gorsze. Pisaliśmy na ten temat w poprzednim numerze dwutygodnika "Środowisko". Cytowaliśmy Tomasza Podgajniaka, wiceprezesa Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO), który mówił, że jeżeli ustawa o odnawialnych źródłach energii zostałaby uchwalona w tym kształcie, to nie powstanie w Polsce żadna nowa inwestycja w obszarze OZE i to nie tylko w zakresie energetyki wiatrowej.

Kwestie proponowanych przez Ministerstwo Gospodarki zmian w Prawie energetycznym, w Prawie gazowym, a nade wszystko zawarte w projekcie nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii nadal budzą emocje. Ustawa ta miała transponować do polskiego prawa dyrektywę 28/2009 UE o promocji odnawialnych źródeł energii, tymczasem, jak zgodnie twierdzą eksperci, w żadnym przypadku nie spełnia tej funkcji i nie przyczynia się do rozwoju sektora odnawialnych źródeł energii w Polsce.

– Sektor energii odnawialnej stał się ostatnio celem wzmożonych ataków praktycznie ze wszystkich stron. Od ponad roku obserwujemy nasilenie akcji przeciwników rozwoju tego sektora. Wykorzystuje się różnego rodzaju lęki, obawy czy niedoinformowanie zwykłych ludzi, którzy nie wiedzą na czym polega oddziaływanie wiatraka czy biogazowni na ich zdrowie i na środowisko, albo jak rozwój OZE wpływa na ich portfele. Słyszą o promieniowaniu elektromagnetycznym, o mikrowibracjach, o chorobach wibroakustycznych (swoją drogą takich jednostek chorobowych w ogóle nie ma). Docierają do nich informacje kolportowane w różnych dokumentach, że to na skutek rozwijania sektora energetyki odnawialnej istotnie więcej płacimy za energię. To oczywiście wszystko nieprawda albo tzw. półprawdy. Mamy do czynienia z realnym globalnym kryzysem finansowym i kryzysem zaufania, nawet jeżeli jest to sytuacja po części sztucznie kreowana. Sprzyja to weryfikacji wcześniej przyjętych planów, a także daje pole do popisu różnej maści demagogom. Dotyczy to także ważnego aspektu, jakim jest przyszłość sektora energetyki, a w szerszym kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego. Jednak decyzje podejmowane dzisiaj będą rzutowały na rozwój gospodarki, na poprawę lub degradację życia społeczeństwa w następnych dekadach. Dlatego dyskusja na ten temat nie jest błaha i musi być rzetelnie przeprowadzona. Nie może w szczególności polegać na wypuszczeniu w przestrzeń publiczną niedopracowanych projektów aktów prawnych, które wywołują tylko zamieszanie i wstrząs strasząc zarówno inwestorów, jak i instytucje finansujące – mówił Tomasz Podgajniak podczas debaty zorganizowanej przez PIGEO. Do debaty zaproszono ekspertów z branży, naukowców, posłów, przedstawicieli sektora bankowego i finansowego, a także przedstawicieli organizacji pozarządowych i rządu – Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Gospodarki. Z tego ostatniego nie przyszedł nikt.
Prof. Maciej Nowicki, były minister środowiska zastanawiał się, czy jest alternatywa dla odnawialnych źródeł energii w obliczu coraz trudniejszego dostępu do kopalnych nośników energii. 
– W krótkoterminowej perspektywie czasowej, do 20–30 lat, musimy rozważać węgiel jako bazowy nośnik energii, także gaz, być może również ten pozyskiwany z łupków, ale w miksie energetycznym powinny się też oczywiście znajdować wszystkie odnawialne źródła energii. W miarę upływu czasu, i jestem o tym głęboko przekonany, coraz większy udział w bilansie energetycznym będzie miała fotowoltaika. Energia słoneczna będzie od połowy XXI wieku, a może już wcześniej, dominującym źródłem energii nie tylko w Polsce, jako najbardziej dostępne, darmowe, niewyczerpalne i czyste źródło energii, jeżeli w zadowalający sposób będzie rozwiązany problem jej magazynowania.
Do roku 2020 Polskę czeka kryzys energetyczny związany z zamykaniem najstarszych bloków energetycznych. Zasadne jest pytanie, czym wypełnić tę lukę? Jedynym klarownym przesłaniem w polityce energetycznej rządu jest budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, tego oczywiście w tej najkrótszej perspektywie czasowej nie uda się zrobić. 
Obecnie system energetyczny w Polsce wytwarza 35 tys. MW, nawet 6 tys. MW pozyskiwane w długiej perspektywie czasowej z elektrowni jądrowej będzie stanowiło niewielki procent w stosunku do całego systemu i nie uratuje go. Odnawialne źródła energii przede wszystkim słońce, wiatr i biomasa powinny być więc jak najbardziej rozwijane – mówił prof. Maciej Nowicki.
Prof. Nowicki, nawiązując bezpośrednio do projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii, zwrócił uwagę na to, że do każdego projektu ustawy powinny być dołączone akty wykonawcze. Ta ustawa nie ma takiego pakietu, a powinna być procedowana razem z rozporządzeniami.
Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej wskazywał, że nie ma lepszego pomysłu na dochodzenie do optymalnego poziomu zużycia energii w Polsce niż równoległe rozwijanie trzech sektorów – niskoemisyjnej energetyki konwencjonalnej, energetyki konsumenckiej (tzw. prosumenckiej), która musi być połączona ze wzrostem efektywności zużycia i energetyki odnawialnej. 
– Moje spotkania z samorządami wskazują, że nie trzeba przekonywać ich do energetyki odnawialnej, czeka się tam na inwestorów. Samorządowcy nie boją się szkodliwego oddziaływanie energetyki wiatrowej na środowisko, boją się regulacji rządowych. Projekt ustawy łatwo jest krytykować, ale przestrzegam przed próbami jego poprawiania, on się po prostu do tego nie nadaje, trzeba go od nowa napisać, formułując cele. Jestem przekonany, że inwestorzy są w stanie przyjąć twarde warunki, np. dotyczące wygaszania systemu wsparcia w jakiejś perspektywie czasowej, ale muszą to być warunki stabilne, na podstawie których będzie można zbudować model ryzyka i zgodnie z tym modelem podejmować decyzje – mówił prof. Popczyk.
Obecny system jest chory, generuje nieprzewidziane przez ustawodawcę skutki i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Tworzenie nowego rynku i regulacji prawnych nie jest rzeczą prostą, błędy ma prawo popełniać każdy, problem polega tylko na tym, żeby je dostrzegać i starać się szybko naprawić. Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii to 459 stron przepisów, uzasadnienie i oceny skutków regulacji, każda strona generuje mniej lub bardziej konkretne zdarzenia gospodarcze nie do końca zresztą spójne. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zgłosiło do projektu ustawy dużo uwag ogólnych. Mówił o tym dyrektor Kazimierz Żmuda, zastępca dyrektora Departamentu Rynków Rolnych w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
– Jeśli ta regulacja wejdzie w życie, będzie przesądzała o rozwoju energetyki odnawialnej co najmniej do roku 2030 albo nawet dłużej. Autorzy piszący projekt muszą wiedzieć, jakie są podstawowe wyzwania, które należy rozwiązać. Zgadzam się, że ten projekt trzeba napisać od nowa, uwzględniając również cele społeczne i gospodarcze na poziomie kraju, a nie tylko cel główny – implementację unijnej dyrektywy. Trzeba też określić, co ogranicza w Polsce rozwój odnawialnych źródeł energii, tych barier jest bardzo dużo. W ocenie większości ekspertów, współpracujących z ministrem rolnictwa, nowa ustawa powinna zawierać nie tylko elementy segmentacji rynku odnawialnych źródeł energii, ale powinna także wyodrębnić tzw. mikroenergetykę (nie jest to zagadnienie dopracowane do końca w projekcie ustawy), małą energetykę odnawialną oraz energetykę profesjonalną i zawodową oraz w ślad za tym system wsparcia na etapie eksploatacji, gwarantowane ceny dla mikro- i małej energetyki i system świadectw pochodzenia dla energetyki profesjonalnej – mówił dyrektor Żmuda. Podkreślał też, że oburzenie, jakie wywołał projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii jest w pełni uzasadnione i wyraził nadzieję, że konstruktywne uwagi, jakie napłyną do Ministerstwa Gospodarki zostaną wzięte pod uwagę.
Adrianna Adamiak z Departamentu Finansowania Strukturalnego w BRE Bank potwierdziła, że wprowadzenie w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii w takim kształcie, jak to jest proponowane w projekcie stanowiłoby poważne zagrożenie również dla sektora bankowego w odniesieniu do istniejących projektów, które banki mają w swoich portfelach i argument za tym, że system wsparcia OZE jest niestabilny i niewiarygodny. 
– Jednym z ryzyk ocenianych przez banki jest ocena ryzyka legislacyjnego. Do tej pory było ono w przypadku inwestycji z zakresu OZE na poziomie średnim, a nawet niskim, teraz jest uznawane za wysokie. W związku z tym banki zawiesiły jakiekolwiek finansowanie nowych projektów z obszaru OZE i zastanawiają się, co zrobić z tymi, które są na etapie realizacji. Dobre, silne projekty prawdopodobnie poradzą sobie, ale te z przeciętnymi przychodami mogą sobie nie poradzić, szczególnie projekty z zakresu energetyki wiatrowej. Instytucje finansowe przyglądając się swojemu portfelowi, nie będą zainteresowane restrukturyzacją projektów, które utracą płynność finansową. Jeżeli nie będzie stabilnego, wiarygodnego systemu wsparcia, gwarancji przychodów w okresie 15 lat, gwarancji odbioru energii, to banki mogą żądać dużo większego udziału własnego od inwestorów, ale wówczas może się okazać, że wiele projektów będzie nieopłacalnych dla inwestorów. Zgłosiliśmy ogólne uwagi do projektu ustawy do Związku Banków Polskich i liczymy na to, że ustawa zostanie tak zmieniona, aby możliwy był rozwój energetyki odnawialnej – mówiła Adrianna Adamiak.
Obawy środowiska bankowego potwierdził też Arkadiusz Lewicki, dyrektor Związku Banków Polskich.
– Zaniepokojenie inwestorów przekłada się na zaniepokojenie rynku finansowego, dlatego środowisko bankowe przyjęło ten projekt z dużymi obawami, mimo zapewnień, że to wstępny etap konsultacji. Ponieważ środki przeznaczane na inwestycje z zakresu OZE są znaczne, a okresy, na które są udzielane kredyty dość długie nie da się przejść koło tego problemu obojętnie. Związek Banków Polskich pracuje nad stanowiskiem w tym zakresie. Konsultujemy się ze wszystkimi bankami i tymi dużymi komercyjnymi, ale też z bankowością spółdzielczą. Nasza ocena projektu ustawy jest zdecydowanie negatywna, chociaż ustawa jest oczywiście potrzebna jako regulująca ten zakres energetyki i stabilizująca go w długim okresie – mówił Arkadiusz Lewicki.
W dyskusji głos zabrał amerykański inwestor, który, jak sam powiedział, reprezentuje firmę zarządzającą największymi biogazowniami w Polsce. Przypomniał, że w listopadzie ub.r. jeszcze przed ogłoszeniem projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii Ernst & Young uplasował Polskę na 14 miejscu jeśli chodzi o atrakcyjność dla inwestorów zainteresowanych inwestycjami w energię odnawialną, wyprzedziliście Danię. 
– Chciałbym poprosić, aby wszyscy którzy są zaangażowani w proces stanowienia prawa przyjęli założenie: po pierwsze nie szkodzić. Więc jeżeli mówimy o stabilności inwestycji, a przecież wszystkie są przez kogoś finansowane, to musimy zadbać również o to, żeby prawo było stabilne – mówił inwestor ze Stanów Zjednoczonych.

* * * 

To na pewno nie ostatnia debata w tej sprawie, determinacja sektora energetyki odnawialnej jest duża. Zdaniem Tomasza Podgajniaka, szkody już powstały, bo została podważona wiarygodność inwestycyjna Polski, dlatego im szybciej rząd zweryfikuje ten projekt, tym lepiej.
– Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie, zwycięży rozsądek, autorzy tego projektu wycofają się ze szkodliwych pomysłów i rozwiązań i zrobią to, co zrobić powinni, czyli zracjonalizują, zoptymalizują i ustabilizują system wsparcia dla energetyki odnawialnej, która, nie mam co do tego wątpliwości, w perspektywie kilku lat, a najdalej kilkunastu stanie się konkurencyjna dla tzw. energetyki czarnej – mówił Tomasz Podgajniak.

Jacek Zyśk

 
Wróć do poprzedniej strony

 

anim-675x250pop 

1 

 

 logo 3 MALE

Klub Publicystów Ochrony Środowska EKOS zaprosił wszystkich dziennikarzy do udziału w konkursie "Dziennikarze dla klimatu". Główna nagroda wynosi 20.000,- zł.

Dokładne informacje można uzyskać na stronie konkursu:  www.dziennikarzedlaklimatu.pl.